wtorek, 29 wrzesień 2020

Leczenie kanałowe zębów - zagrożenie zamiast ratunku

Leczenie kanałowe (zwane endodontycznym) ma ratować zęby przed ekstrakcją. I w większość wypadków ratuje. Przy okazji jednak może doprowadzić do rozwoju poważnych schorzeń – zarówno dotyczących jamy ustnej, jak i ciężkich chorób ogólnoustrojowych. O czym dentyści nie mówią pacjentom?...

Zdarzeń niepożądanych (jak określane są przez terminologię medyczną powikłania w trakcie lub po terapii) występujących po leczeniu endodontycznym wymienia się sporo. Żeby zrozumieć, dlaczego wiele z nich to powikłania, które mogą trwale zaburzyć równowagę wewnętrzną organizmu, trzeba wiedzieć, jak przebiega i na czym polega leczenie kanałowe zębów.

 

Leczenie kanałowe zębów – cel i przebieg

Leczenie endodontyczne podejmuje się, kiedy żywe tkanki zęba są na tyle zniszczone, że nie da się ich uratować ani odtworzyć żadną ze znanych współczesnej stomatologii metod. Jego celem jest likwidacja siedliska chorobotwórczych bakterii beztlenowych i przez to – zniszczenie ogniska zapalnego, które mogłoby negatywnie wpływać na cały organizm. 

Leczenie kanałowe polega na mechanicznym usunięciu zniszczonej próchnicą miazgi z jamy zęba, czyli z komory zęba i kanałów korzeniowych – głównych oraz bocznych, odkażeniu tych obszarów oraz wypełnieniu pustych przestrzeni materiałem zastępczym (najczęściej płynną gutaperką). Na sam koniec odtwarzana jest naruszona leczeniem oraz próchnicą korona zęba. 

Po takim leczeniu ząb jest martwy. Może jednak jeszcze – nawet przez wiele lat – służyć z powodzeniem jako stabilizator ułożenia pozostałych zębów w łuku oraz jako filar pod protezy wypełniające luki po usuniętych sąsiednich zębach. 

Zalety leczenia kanałowego są zatem niewątpliwe. W czym więc tkwi problem?

W bakteriach, ich toksynach i zdolności do tworzenia biofilmu. 

 

Nieczyste kanały korzeniowe

O ile oczyszczenie i odkażenie komory zęba jest sprawą dość prostą, to już pozbycie się miazgi z kanałów zębowych wymaga zegarmistrzowskiej precyzji i graniczącej z cudem umiejętności operowania narzędziami oraz środkami dezynfekującymi. Powód? Kanały zębowe bywają kręte, zakrzywione, schowane jeden za drugim, cieńsze niż włos. Z tego powodu dobry endodonta leczy zęby kanałowo z użyciem mikroskopu. Skomplikowana budowa kanałów korzeniowych powoduje też, że choć współczesna stomatologia dysponuje naprawdę skutecznymi metodami i środkami zapewniającymi aseptyczność, żaden dentysta nie może zagwarantować, że udało mu się usunąć wszystkie bakterie z jamy zęba. Zazwyczaj mówi się o 99,99%  populacji. Te błahe, wydawać by się mogło, 0,01% bakterii, którym może udać się przetrwać gdzieś w załamaniu kanału korzeniowego, to potencjalne pierwotne ognisko zapalne. Z badań wynika, że bakterie beztlenowe w kanałach korzeniowych w zębach otwartych przez 150 dni, poddanych leczeniu endodontycznemu, występują aż 39 razy częściej niż w kanałach zębów żywych1. Drobnoustroje te mają bardzo niepożądane dla nas właściwości: są zjadliwe oraz bardzo skutecznie zakłócają działanie układu odpornościowego i homeostazę – wewnętrzną równowagę całego organizmu. Jeśli mikroorganizmom tym uda się rozprzestrzenić poprzez krew, mogą trafić do dowolnego narządu, np. oczu, nerek, serca, wsierdzia, mózgu, uszkodzić je; mogą nawet spowodować zgon. 

Ważnym, choć pomijanym aspektem niecałkowitego usunięcia bakterii z kanałów zębowych są toksyny wytwarzane przez te drobnoustroje, głównie aminy biogenne2. Tymczasem to one są w głównej mierze odpowiedzialne za szkodliwe pobudzanie systemu odpornościowego i negatywny wpływ na tkanki, z którymi mają styczność. 

 

Atak na odporność: toksyny bakteryjne i antybiotyki

Na końcu każdego kanału zębowego, głęboko w przyzębiu, znajduje się niewielki otwór wierzchołkowy. To miejsce, przez które ząb łączy się z tkankami przyzębia i przez które do zęba wnikają naczynia krwionośne oraz nerwy. Otwór ten jest otoczony delikatnymi tkankami okołowierzchołkowymi. Podczas oczyszczania kanałów korzeniowych dentysta musi znać długość każdego z tych kanałów (powinien mierzyć ją endometrem) – po to, aby nie przepchnąć zakażonej miazgi poza otwór wierzchołkowy. Gdyby do tego doszło, istnieje duże prawdopodobieństwo, że rozwinie się niezwykle bolesne i niebezpieczne zakażenie tkanek okołowierzchołkowych, które rozprzestrzenia się dalej na przyzębie. Stamtąd bakterie mogą wędrować w górę, czyli do mózgu, lub w dół – w kierunku serca. Zakażenie po leczeniu kanałowym wymaga otwarcia zęba i bezwzględnie leczenia antybiotykami działającymi ogólnoustrojowo. Skutkiem antybiotykoterapii jest natomiast wyjałowienie mikrobiologiczne organizmu i spadek odporności ogólnej. 

Ponieważ bakterie stają się coraz bardziej odporne na działanie antybiotyków i mają zdolność do tworzenia biofilmu, który skutecznie chroni niektóre drobnoustroje przed działaniem leków, radykalna antybiotykoterapia nie zawsze przynosi oczekiwane efekty. Jeśli nieleczone lub niedoleczone zakażenie tkanek okołowierzchołkowych z fazy ostrej przejdzie w formę przewlekłą, która nie objawia się bólem i opuchlizną, stanie się zagrożeniem lokalnym, niszczącym w sposób utajony tkanki przyzębia (z kością włącznie), które z czasem zaszkodzi całemu organizmowi.

 

 

Ułamane narzędzia w zębach

Ponieważ dentysta usuwa chorą miazgę używając bardzo cienkich instrumentów, zdarza się, że ulegają one złamaniu i zaklinowaniu w kanale zębowym. Nie zawsze można taki odłamek usunąć. Jeśli się nie da (a nie są to wcale odosobnione przypadki), wtedy ułamany fragment narzędzia może pozostawać w zębie przez wiele lat. Stomatolodzy niejednokrotnie nawet nie próbują usuwać ułamanego fragmentu narzędzia. Tłumaczą, że ubytek tkanek zęba byłby podczas takiej interwencji tak duży, że ząb mógłby pęknąć i wtedy jego usunięcie byłoby konieczne. 

Ząb z narzędziem tkwiącym w kanale może stać się przyczyną dolegliwości bólowych, a samo narzędzie – niszą, w której pozostały bakterie chorobotwórcze. W efekcie w zębie pojawi się stan zapalny działający lokalnie, a z czasem – jeśli doszłoby do rozprzestrzenienia się bakterii poprzez krew  – wpływający na cały organizm.

 

Leczenie kanałowe zębów – co do zasady podejmowane ze słusznych pobudek i w słusznym celu – może stać się poważnym zagrożeniem zdrowotnym dla całego organizmu. Warto o tym pamiętać, podejmując decyzję o takiej terapii. Najlepiej nie dopuścić do tak znacznego zniszczenia zęba, aby trzeba było leczyć go endodontycznie. Jak? Unikając w diecie cukrów prostych i nadmiaru kwasów organicznych oraz systematycznie szczotkując zęby dobrą pastą. Czy powinna być z fluorem, o tym przeczytacie już wkrótce.

 

Źródła:

  1. 1Nagaoka S., Bacterial Invasion into Dentinal Tubules of Human Vital and Nonvital Teeth; Journal of Endodontics, Vol. 21, No. 2, pp.70-73,1995. 
  2. J. Lechner, Multi-dimensional systemic diagnosis of root-filled tooth, The German Dentists' Journal, Munich, December 2012, Pages 603-664 -121 st year. 

 

 

 

Każdy artykuł pisany jest z intencją niesienia pomocy tym którzy tracą nadzieję. Zajmujemy się tematyką, która odkrywa to, co potrzeba, aby ludzie odzyskali zdrowie, radość i nadzieję w dobro i miłość, która płynie z drugiego człowieka.